11 marca będzie pierwszą niedzielą, w którą większość sklepów będzie zamknięta. Większość, ponieważ ustawa o ograniczeniu handlu nie dotyczy:

  • stacji benzynowych
  • lecznic dla zwierząt
  • zakładów pogrzebowych
  • punktów z dewocjonaliami
  • piekarni
  • poczty
  • sklepów online

W 2018 roku zakaz handlu będzie obowiązywał w 2 niedziele w miesiącu. Trudno będzie się zorientować, w którą niedzielę sklepy będą otwarte, w którą zamknięte, ponieważ nie dotyczy to co drugiej niedzieli, co byłoby najlogiczniejsze. Na przykład w marcu sklepy będą nieczynne zarówno 11 marca, jak i tydzień później, czyli 18 marca, w kwietniu zaś z powodu Wielkiejnocy zakupy zrobimy tylko w 1 niedzielę 29.04, w maju i czerwcu handel będzie zakazany w dwie niedziele w połowie miesiąca, ale już w lipcu zakupów nie zrobimy aż w 3 niedziele: 8, 15 i 22.07. Ten brak logiki może spowodować sporo chaosu zarówno wśród konsumentów, jak i pracowników sklepów.

Głównym argumentem pomysłodawców ustawy było prawo do odpoczynku pracowników handlu – aby niedziele mogli spędzać z rodziną, nie w pracy. Obawiam się jednak, że z powodu zakazu handlu w niedziele, ilość pracy w soboty, kiedy trzeba będzie obsłużyć klientów robiących zakupy „na zapas” i przygotować sklep do otwarcia w poniedziałek, sprawi, że pracownicy będą pracowali intensywniej niż do tej pory, a niedziele zamiast spędzać z bliskimi, poświęcą na sen. Może okazać się, że sklepy, aby nadrobić straty z niedziel, wydłużą godziny otwarcia sklepów w pozostałe dni. Już teraz wiele sklepów jest otwartych do 21, a w Warszawie nawet do 22, niewykluczone, że w dużych miastach galerie handlowe będą otwarte nawet do 00:00. Co ważne, zakaz handlu w niedziele obowiązuje dokładnie do północy, więc możliwe, że osoby w poniedziałek będą musiały przyjść do pracy tuż po godzinie 24tej, aby przygotować sklep do otwarcia. Zakaz handlu w niedzielę uderzy także w studentów dziennych, dla których niedziela była do tej pory jednym z jedynych 2 dni w tygodniu, w którym mogli sobie dorobić.

Co ciekawe dotychczasowe przepisy sprawiały, że pracownicy handlu byli zwolnieni z pracy przez 13 dni świątecznych w roku – w święta mogli pracować tylko właściciele sklepów. Wyjątkiem były jedynie stacje paliw. W efekcie nowej ustawy, pracownicy poczty, sklepów na dworcach, cukierni, piekarni czy kiosków będą musieli przyjść do pracy w święta Bożego Narodzenia czy w Wielkanoc, jeśli tylko pracodawca sobie tego zażyczy.

Rok 2018 jest rokiem przejściowym, w którym przepisy będą bardziej liberalne, jednak już od 1 stycznia 2019 roku w handlu będzie można pracować tylko w jedną, ostatnią niedzielę w miesiącu, a od 1 stycznia 2020 roku zakaz handlu będzie obowiązywał we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Wolne od zakazu będą wówczas tylko: dwie niedziele handlowe przed świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą i cztery dodatkowo – ostatnie niedziele: stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia. W Wigilię Bożego Narodzenia oraz w sobotę bezpośrednio poprzedzającą Wielkanoc handel będzie możliwy tylko do godz. 14.

Co ciekawe ustawa została wprowadzona wbrew woli Polaków. Według badania Kantar TNS przeprowadzonego w październiku 2017 aż 76% badanych była przeciwna zamykaniu sklepów w niedziele. Ja jako osoba, która dużo pracuje w tygodniu i często dopiero w weekend ma czas na zrobienie zakupów oraz rekrutująca sporo osób z branży retail, także jestem przeciwna takiemu rozwiązaniu.  Znam tę branżę od podszewki i do tej pory u moich klientów grafiki były tak konstruowane, aby pracownicy sklepów nie musieli pracować w każdą niedzielę. Proponowane rozwiązane może spowodować jeszcze większe obciążenie pracowników sklepów w soboty poprzedzające niepracujące niedziele i poniedziałki przed ponownym otwarciem sklepów, nie mówiąc o korkach i kolejkach. Pamiętajmy, że ustawa oczywiście przede wszystkim dotyczy 1,2 mln osób pracujących w handlu i właścicieli sklepów, ale także każdego z nas, bo zakupy przecież robimy wszyscy…

A tu jeszcze mała ściąga dla Was – w które dni pocałujecie klamkę w 2018:

Udostępnij