Zapraszam do III części z cyklu „Jak przygotować się do wyprawy na Kilimanjaro”, w której Tomasz Obuchowicz z Sunsary przedstawi Wam detale dotyczące logistyki, czyli tego, jak zorganizować wyjazd i co zabrać ze sobą. W części I Marta Naczyk z Formy na Szczyt zdradziła Wam szczegóły dotyczące odżywiania, w części II Karol Hennig z Formy na Szczyt podzielił się z Wami informacjami na temat odpowiedniego treningu, a w części IV Robert Szymczak z Formy na Szczyt odpowie na moje pytania dotyczące przygotowania medycznego – apteczki, szczepień i niezbędnych badań.

Natalia Bogdan: Jak możemy dostać się na Kilimandżaro? 

Tomasz Obuchowicz: Ofert lotów na trasie wwa – lotnisko Kilimandżaro – wwa jest wiele, a ich ceny zaczynają się już poniżej 3 tys. pln. Najtańsze przeloty są przynajmniej częściowo operowane przez afrykańskie linie, jeżeli więc leży nam sercu bezpieczeństwo i lepszy komfort, wydajmy kilkaset złotych więcej i polećmy np. popularnym KLM-em. Należy również pamiętać, że w przypadku przesiadki w kraju takim jak Kongo czy Etiopia, po przylocie do Tanzanii będzie od nas wymagana szczepionka na żółtą febrę (koszt: ok. 300 zł). W samej Tanzanii ta choroba nie występuje już od prawie 30 lat. Jeżeli trekking na Kilimandżaro łączymy z Zanzibarem, najkorzystniej jest zarezerwować lot powrotny z Dar es Salaam, co może okazać się oszczędnością rzędu 1000 zł.

Oficjalnych dróg podejściowych na Kilimandżaro jest 6, do tego 2 zejściowe. Skupmy się na dwóch: tej, którą polecamy najbardziej oraz tej, której najlepiej unikać.
Kilimandżaro najkorzystniej atakować drogą Machame, którą to wejście na szczyt i z powrotem trwa 6 dni (z możliwością przedłużenia do 7). Szlak Machame jest godny polecenia po pierwsze dlatego, że dobrze sprzyja aklimatyzacji, po drugie uznaje się, że oferuje najładniejsze widoki. Pozorną wadą może tu być nocleg w 2-osobowych namiotach, ale jeżeli są one czyste i dobrej jakości, to łatwo się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy. I tak większość czasu, kiedy nie maszerujemy bądź nie śpimy, spędzamy we wspólnym, dużym namiocie-jadalni, wyposażonym w stół i krzesła. Odsetek udanych wejść drogą Machame przekroczył w ostatnich latach 90%.

Nie polecamy drogi Marangu, zwanej również Coca-Cola route. Warto o niej wspomnieć, ponieważ jeszcze niedawno był to najpopularniejszy szlak na Kili. Jako jedyny został wyposażony w proste domki z pryczami, z których korzysta się w obozach. Istnienie takiej „infrastruktury” nadal jest dla niektórych kwestią przemawiającą za Marangu. Niestety droga na szczyt tym szlakiem jest o jeden lub dwa dni krótsza od Machame, co negatywnie wpływa na aklimatyzację, tak samo jak panujące tam ukształtowanie terenu, wymuszające ciągłą wędrówkę ku górze. Przed atakiem szczytowym należy przynajmniej raz wejść na większą wysokość po czym ją obniżyć, aby przyspieszyć procesy adaptacyjne w naszych organizmach, zgodnie z zasadą „go high, sleep low” (taką możliwość daje nam wędrówka drogą Machame).
Pozornie lepszy komfort na szlaku nie rekompensuje złego samopoczucia spowodowanego brakiem aklimatyzacji. Niedaleko szczytu wszystkie szlaki łączą się w jeden, tam też można zaobserwować, że turyści wchodzący drogą Marangu na ogół są dużo bardziej wyczerpani od pozostałych. Odsetek udanych wejść tym szlakiem jest oczywiście znacznie niższy od Machame.

Czy możemy wejść na Kilimandżaro samodzielnie?

Jest to prawie niemożliwe. W tym niestety mocno skorumpowanym kraju jest to na rękę zarówno politykom, pobierającym od uczestników wypraw horrendalne opłaty za każdy dzień na górze, jak i miejscowej ludności. Wg lokalnych przepisów, każdy uczestnik wyprawy musi mieć wsparcie lokalnych przewodników i tragarzy.
Na szczęście dla nas, podchodzenie na Kili bez wsparcia logistycznego, z wielu powodów nie byłoby dobrym pomysłem. Wszystko, od ubrań i śpiworów, przez kuchenkę i żywność, po namiot, musiałoby być niesione na własnych plecach. Mówimy tu o ładunku 15 – 20 KG, co nawet dla dobrze wysportowanej osoby jest w górach ogromnym ciężarem. Poza tym Kilimandżaro to taka góra „towarzyska”, gdzie ważną częścią doświadczenia jest obcowanie z lokalną ludnością, rozmowy z przewodnikami na szlaku, wspólne tańce z rozśpiewanymi tragarzami… Pamiętajmy, że Kilimandżaro to arcyważne źródło dochodu dla w większości biednej, lokalnej ludności. Zorganizowane wyprawy są dla miejscowych olbrzymim finansowym wsparciem.

Z jakim kosztem wiąże się wyprawa na Kilimandżaro? Co się składa na tę cenę?

Trudno podać koszt podejścia bez sporego marginesu błędu. Wszystko zależy od tego jak przygotowana jest wyprawa. Przed wyborem organizatora warto zorientować się:

    • Czy grupa podejściowa, do której należymy, nie jest zbyt liczna? Za względu na wyzwania logistyczne, nie poleca się wędrówki w grupie większej niż 12 osób.
    • Czy na każdego uczestnika wyprawy przypada przynajmniej 4 członków załogi, w tym kilku przewodników, kucharzy i wystarczająca liczba tragarzy, aby nie byli oni zmuszani do noszenia ładunków większych niż 20 KG (co i tak jest niewiarygodnie ciężką pracą)?
    • Czy członkowie załogi są uczciwie opłacani, zgodnie z tanzańskim prawem?
    • Czy posiłki przygotowywane na szlaku są obfite i zróżnicowane? Właściwa dieta to jeden z niezbędnych warunków dobrego samopoczucia na górze.
    • Czy organizator dysponuje dobrymi jakościowo namiotami, które są regularnie wymieniane na nowe?
    • Czy organizator zadbał o dobre hotele przed i po wyprawie, co w okolicach Kilimandżaro nie jest sprawą łatwą i tanią?

Jeżeli powyższe warunki są spełnione, możemy spodziewać się ceny około 8000 PLN za osobę, nie licząc przelotów. Do tego dochodzi ok. 600 PLN na napiwki dla załogi, co jest ważnym i obowiązkowym elementem każdej wyprawy na Kili. Cena powinna zwierać:

    • Cały transport wynikający z programu
    • Polskojęzycznego lidera wyprawy oraz, w przypadku grupy, kilku lokalnych przewodników
    • Lokalnych tragarzy i kucharzy, w sumie 4 osoby z zespołu wspomagającego na 1 uczestnika
    • 3 dwudaniowe posiłki dziennie, w tym wodę pitną oraz różne gorące i zimne napoje
    • Noclegi w 2-osobowym namiocie wyprawowym wysokiej jakości
    • Posiłki w prywatnym, dużym namiocie-stołówce
    • Wszystkie opłaty państwowe i pozwolenia związane z trekkingiem
    • Pełne ubezpieczenie obejmujące turystykę wysokogórską, w tym koszty akcji ratunkowej oraz bagaż
    • Nocleg w porządnym hotelu przed rozpoczęciem trekkingu i po powrocie z góry

W jakim miesiącu najlepiej jechać?
Są dwa dobre okresy. Pierwszy i najbardziej popularny to lato, czyli od lipca do września. Wtedy jest też najmniej opadów.
Drugi to styczeń. Opadów jest nadal niewiele, a jeżeli połączymy podejście na Kili z safari, to w parkach narodowych zastaniemy więcej zieleni (latem sawanna jest bardziej sucha).
W obu tych terminach można też zwiedzać Zanzibar. W styczniu łatwiej tu o dobrą cenę noclegu, po tym jak wyspę opuszcza sylwestrowa fala turystów.

Na jakie warunki pogodowe powinniśmy się przygotować?

Mówi się, że podchodzenie na Kili to jak podróż przez wszystkie strefy klimatyczne Ziemi. Zaczynamy od upalnych równin, skąd samochodem podjeżdżamy do bramy Parku Narodowego Kilimandżaro. Pierwszego dnia wkraczamy w strefę lasu deszczowego – nadal jest ciepło, ale może krótko i intensywnie popadać. W kolejnych dniach im wyżej, tym mniej flory i fauny, bardziej sucho i zimniej. Dzień szczytowy zaczyna się na ogół około północy – wtedy też jest bardzo zimno, a temperatura odczuwalna spada poniżej -20 st., a czasem jeszcze niżej.
Dobry organizator powinien szczegółowo poinstruować uczestników odnośnie właściwego ubioru. Jeżeli rzetelnie podejdziemy do tematu odzieży, chłód nie będzie problemem. Jak mawiają Norwegowie: „Nie złej pogody, jest tylko złe ubranie” :).

Jak długi wyjazd powinniśmy założyć?

Nie licząc przelotów jest to od około tygodnia do dwóch, w zależności od tego, czy oprócz trekkingu chcemy wziąć udział w safari oraz/lub zrelaksować się na Zanzibarze. Szczegółowy plan wyjazdu organizowanego przez nasze biuro można obejrzeć na naszej stronie www.sunsara.pl/kilimanjaro/

Jakie inne atrakcje warto zaplanować podczas wyjazdu oprócz samej wspinaczki?

Kilimandżaro leży w bezpośrednim pobliżu innych wspaniałych atrakcji.
Pierwsza to parki narodowe Tarangire, Ngorongoro, Manyara oraz najsłynniejszy Serengeti. Organizowane tam safari należą do ścisłej światowej czołówki. Nigdzie indziej na Ziemi nie spotkamy tylu drapieżnych ssaków, wielkich roślinożerców i innych egzotycznych zwierząt. Tu też były kręcone najsłynniejsze filmy o afrykańskiej przyrodzie.
Drugą główną atrakcją regionu jest Zanzibar, oddalony od Kilimandżaro o nieco ponad godzinę lotu lokalnymi liniami. Znajdują się tu jedne z najcudowniejszych plaż świata, a na nich rajskie ośrodki wypoczynkowe. Doskonałe owoce morza, cisza, brak tłoku, pełna intymność… czego chcieć więcej. Lubiący większą aktywność mogą nurkować, snorkelować albo wybrać się do Kamiennego Miasta, zabytkowej części stolicy wyspy, gdzie zderza się 5 odmiennych kultur: chrześcijańska, muzułmańska, hinduska i lokalna, z tanzańskiego interioru, a nawet masajska. Ten tygiel wyraźnie odwzorowuje się w tutejszej architekturze i ogólnym klimacie miasta. Na pobliskiej Wyspie Więziennej można odwiedzić liczną populację żółwi gigantów, z których wiele liczy sobie 100 lat i więcej.

 Co musimy ze sobą zabrać, a co zapewnia firma, z którą wchodzimy?

Zabieramy ze sobą osobiste ubranie na każdą pogodę, od letniego po górsko-zimowe oraz bardzo ciepły śpiwór. Do tego kilka niezbędnych akcesoriów t.j. kijki, cienka karimata, latarka czołowa, leki, aparat fotograficzny itd. Wszystko inne powinno być udostępnione przez organizatora, w tym namioty, dodatkowe, grube karimaty, pełne wyżywienie, transport i pozwolenia.

Tomasz Obuchowicz, współtwórca Sunsary. Przygodę z turystyką zaczął jeszcze jako nastolatek, będąc swego czasu najmłodszym licencjonowanym przewodnikiem w rodzinnym Trójmieście. Później los rzucił go do Norwegii, gdzie, pracując przez niemal 10 lat w korporacjach, nabierał szlifów menedżerskich. Dogłębnie poznał norweską kulturę i język, jednak najbardziej urzekła go tamtejsza dzika przyroda. Tak zrodziła się jego miłość do gór. Zaczął brać udział w wyprawach wysokogórskich, najpierw w Alpach, potem Himalajach. Od niedawna realizuje swoje wielkie marzenie – zdobycie Korony Ziemi. W Nepalu zaprzyjaźnił się z lokalnymi przewodnikami, z którymi współpracował przy organizacji wypraw trekkingowych i wspinaczkowych dla Norwegów. Po wielu latach mieszkania zagranicą, wrócił na dobre do ojczyzny, by w pełni poświęcić się podróżniczej pasji. Jego konikiem nadal są góry, z powodzeniem organizuje i współprowadzi wyprawy w znane górskie rejony, w szczególności w Alpy, Himalaje i na Kilimandżaro.

Tomasz Obuchowicz

Tel 22 1220215

sunsara@sunsara.pl

www.sunsara.pl

Udostępnij